28 listopada 2017

Nocka na Biskupiej Kopie


Dwa dni w Górach Opawskich czyli nocka na Biskupiej Kopie 29.08 - 30.08

Mimo że Biskupią Kopę widzę codziennie z okna, mieszkam od niej 10 km i wędruje po niej setki razy nie miałem okazji spędzić na niej nocki. Wspólnie ze znajomym planujemy, że pod koniec moich wakacji zrealizujemy swój plan. Przy okazji zaliczymy drugi wschód słońca, poprzedni oglądaliśmy 5 sierpnia wędrując nocą z Prudnika na Kopę (ALBUM TUTAJ). Wybór pada oczywiście na obecnie jedyne schronisko na tej górze - "Górski Dom Turysty pod Biskupią Kopą". To zapraszam do relacji ze szlaków, które przechodzę setki razy

Obrazek



Dzień I Pokrzywna - Biskupia Kopa

I tak 29 sierpnia popołudniu wsiadamy w autobus w Prudniku i 15 minut później jesteśmy już na granicy Pokrzywnej i Jarnołtówka, skąd wyruszamy Doliną Bystrego Potoku. Wybieramy niebieski szlak i wspinamy się przez malowniczą Gwarkową Perć z 36 stopniową drabinką, można poczuć się tutaj jak w wysokich górach. Przeskakujemy na żółty szlak, którym obok dawnej Leśniczówki Na Anusi docieramy do najpopularniejszego szlaku na Kopę - "od Ziemowita". Żeby nie było nudno, po chwili odbijamy na Kijową Drogę (nazwa drogi od układania na niej w miejscach podmokłych drewnianych kłód, trakt był niegdyś ważnym szlakiem handlowym tzw. "Opawska Droga"), która trawersuje stok i doprowadza nas do granicy państwa. Tutaj obecnie się kończy, kiedyś było inaczej, droga biegła dalej do Kaplicy św. Antoniego i Zlatych Hor. My podążamy do wspomnianej dawnej kaplicy, tyle, że trochę inaczej, czeskim żółtym szlakiem. Drewniana kapliczka św. Antoniego istniała tutaj od XVIII w. Została zburzona w 1974 r. a o jej istnieniu dziś przypomina mała dzwonnica, z dzwonkiem, którym mam okazję podzwonić Obok od 1902 r. znajdowało się schronisko i restauracja. Budynek istnieje do dziś i obecnie jest na sprzedaż, oglądamy go, z tarasu roztacza się widok. Byłoby to fajne schronisko gdyby znów zaczęło tętnić życiem. Może gdybym miał pieniądze zainwestowałbym właśnie tam?

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Kijowa Droga

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędrujemy dalej i zmieniamy kolor szlaku na niebieski, rozpoczynamy strome podejście wśród pni po świeżo wyciętych świerkach, tak w Czechach też jest kornik i skala wycinki świerków jest taka sama jak u nas, a może i jeszcze większa. Przechodzimy obok ruin zamku Leuchtenštejn, pochodzącego z XIII w. po którym, niewiele już zostało. Pętlą Wolfa (szlak narciarski) docieramy do schroniska. Kwaterujemy się i rozmawiam z Panią gospodarz schroniska. Obiekt oferuje dobre warunki noclegów, oczywiście w standardzie schroniskowym, cena za nocleg to 35 zł/os z pościelą W porę bo o samym zachodzie słońca wychodzimy i podziwiamy te zjawisko ponad schroniskiem już w drodze na wierzchołek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Biskupią Kopę wchodzimy już po zachodzie. Na szczycie nie ma nikogo oprócz kota i Pana Mirka ukrytego gdzieś na swojej budowie. Jest ciepło. Gdy się całkiem ściemnia wpadam na świetny pomysł zabawy latarką i długim czasem naświetlania w aparacie. Tak mija nam chyba godzina a efekty poniżej. Schodzimy do schroniska i idziemy spać bo za kilka godzin wschód słońca. Dystans dnia 11 km

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Nysa zza traw


Dzień II Biskupia Kopa - Zlate Hory - Zlatorudne Młyny – Podlesie - Góra Parkowa - Głuchołazy
Specjalnie dostaliśmy taki pokój w schronisku, że nawet nie trzeba z niego wyłazić by zobaczyć wschód słońca. Za statyw robi parapet na oknie. I tak przed godziną 6:00 rozpoczyna się piękny spektakl wchodu słońca. Tarcza wychodzi z równin na prawo od Góry św. Anny (58 km) i Zdzieszowic. Kolorowe czerwono-pomarańczowe mgiełki unoszące się gdzieś nad Opolszczyzną dają niesamowity efekt, jak mi się tutaj podoba. Jest klimat. 

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Góra św. Anny 58 km

Obrazek

Obrazek

Obrazek
u góry Głogówek

Obrazek
Mgiełki, Głogówek i Koksownia Zdzieszowice

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem wychodzimy przed schronisko i tak siedzimy chyba z godzinę. Później jeszcze schroniskowy śniadanio-obiad i ruszamy w trasę. Robi się gorąco, znów wspinamy się na wierzchołek Kopy. Widoczność dzisiaj nie powala, więc rezygnuję z wejścia na wieżę. W głowie rysuje sobie plan gdzie dzisiaj dalej powędrować.

Obrazek

Obrazek



Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wybieram zielony szlak, którym stromo schodzimy do Zlatych Hor. Po drodze mijamy duże skały zwane Mnichův kámen i barkową kaplicę św. Rocha z XVIII w. wotum dziękczynne po ustaniu zarazy a zarazem niemy świadek 2 potężnych krwawych bitew prusko-austriackich (1759 i 1779 r.). Obecnie kościółek nie jest w najlepszym stanie, w środku cenne malowidło bitwy.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Zlatych Horach gorąc daje się nam we znaki, stąd kierujemy się do skansenu Zlatorudne Młyny. Wzdłuż zielonego szlaku do skansenu woda w strumieniu płynie... pod górę i jest to bardzo dobrze zauważalne. To opawska anomalia grawitacyjna Skansen górnictwa złota (bo masyw Příčnego Vrchu złotem stoi) składa się z dwóch drewnianych młynów napędzanych kołem wodnym, w których znajdują się kruszarki skał złotonośnych. Obok są wanny do płukania złota, kilka razy poszukiwaczy spotkałem również w korycie potoku. Obok płynie rzeczka Olešnice, w której moczę nogi. Lodowata woda daje orzeźwienie w upale i mieni się w słońcu. To urokliwy zakątek Gór Opawskich.
Obrazek

Obrazek

Obrazek
tu woda płynie pod górę

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszamy doliną rzeki do Zlatokopecké sruby, czyli repliki miasteczka górniczego, w którym co jakiś czas odbywają się zawody w płukaniu złota (nawet o randze światowej). Opuszczamy dolinę rzeczki i niebieskim szlakiem wspinamy się widokowymi stokami Ovčácký Vrch, odcinek szlaku jest na tyle ciekawy by tam wejść trzeba zdjąć sobie pastucha elektrycznego bowiem szlak biegnie przez środek pastwiska, trzeba uważać na krowie placki Z łąk roztacza się piękny widok m.in. na Biskupią Kopę czy Górę Parkową, zobaczymy też Jezioro Nyskie. Postanawiamy zajrzeć do kępy lasu na jednym z wierzchołków i co się okazuje wyrastają tam sporej wysokości skały. Wchodzimy na szczyt skał, widoków nie ma bo zasłaniają je drzewa, są za to wyryte w skale jakieś napisy. Wychodzimy z kępy lasu i z daleka bacznie przypatruje się nam spore stado krów (a raczej byków), uroki czeskich szlaków.

Obrazek
aby wejść na szlak trzeba sobie zdjąć pastucha

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opuszczamy pastwisko jeszcze raz przekraczając pastucha i łąkami schodzimy do Ondřejovic, wędrujemy w dół wsi aż do granicy, która znajduje się na rzece Olešnice, którą dziś już przekraczaliśmy. Za rzeką jesteśmy już w Podlesiu, wspinamy się obok Skalnej Góry do górnej części wsi z kościołem i dworkiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
kościół w Ondrejovicach i Podlesiu, w tle Góra Parkowa

Jesteśmy już na czerwonym szlaku, którym wkraczamy w masyw Góry Parkowej. Teraz wspinamy się stokami Tylnej, a następnie na Średnią Kopę, dalej podążamy na Przednią Kopę. Przy wieży i schronisku jeszcze nic się nie działo (prace remontowe ruszyły w październiku), więc postanawiamy wejść na taras widokowy. Zaglądamy jeszcze na Wiszące Skały i do kościółka św. Anny poniżej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
a tam byliśmy rano

Obrazek

Obrazek

Z Przedniej Kopy schodzimy do Głuchołaz Zdroju, dalej podążamy do miasta na autobus powrotny do Prudnika, tak kończymy wycieczkę Dystans dnia 21 km.

Dwa dni spędzone trochę inaczej niż zawsze w Górach Opawskich uważam za bardzo udane, przede wszystkim dopisała pogoda. No i wschody słońca są o wiele piękniejsze niż zachody. 
Jeśli kogoś zainteresowałem historią jakiegoś miejsca, zachęcam przejrzeć moją stronę lub pisać chętnie odpowiem

WSZYSTKIE ZDJĘCIA: https://photos.app.goo.gl/fbsQkfzkc9LmIJkx2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz