28 listopada 2022

Jesień w Górach Rychlebskich i Hanušovickiej Vrchovinie: Dalimilova rozhledna, Paprsek i Jelen

Jesień w Górach Rychlebskich i Hanušovickiej Vrchovinie: Dalimilova rozhledna, Paprsek i Jelen
13 listopada 2022 r.

Już jakiś czas nie było mnie w tym zakątku Sudetów, a przecież mam tam stosunkowo blisko. Plan wycieczki w tamtą stronę zrodził się w zasadzie wtedy gdy stanęła nowa wieża widokowa będąca repliką budowli zwieńczającej przed laty szczyt Śnieżnika. Minął rok od otwarcia wieży, koleżanka zaproponowała wypad w góry, no to otworzyłem mapę, narysowałem trasę i okazało się, że praktycznie w całości będzie dla mnie zupełną nowością. Pogoda ma być ładna, jeszcze jesienna, więc ruszamy!😁

Jazda we mgle, jednak im jesteśmy bliżej celu tym mgły coraz mniej, a co raz więcej widoków i słońca. Wyjeżdżając z Brannej na chwilę przystajemy i wyskakujemy z auta. Pięknie stąd widać zabytkowe miasteczko na stromym wzgórzu z dominującymi bryłami zamku, kościoła i wieżami.😊


Jedziemy jednak jeszcze kawałek dalej bo do Stargo Města pod Śnieżnikiem. Miejscowość to niewielkie miasteczko (około 2 tys. mieszkańców) malowniczo położone w dolinie u styku trzech pasm: Gór Rychlebskich, Masywu Śnieżnika i Hanušovickiej vrchoviny. Centrum stanowi rynek z zabytkowymi kamieniczkami i ładnym późnorenesansowym ratuszem i wieżą z 1618-19 r. W pobliżu rynku znajduje się kościół św. Anny z 1619 r.







Auto zostawiamy na rynku sennego jeszcze o tej porze miasteczka i ruszamy. Słońce już świeci, ale nadal jest mroźno, a na trawie biało od szronu. Podążamy zielonym szlakiem, asfaltem opuszczamy miejscowość. Dalej wchodzimy w las, pod górę, im jesteśmy wyżej tym drzew coraz mniej. W końcu wychodzimy na łąki, robi się kolorowo. Drzewa jeszcze nie zdążyły zrzucić wszystkich liści. Zostało trochę żółtego co ładnie kontrastuje z błękitnym niebem i lekkimi białymi chmurkami. Pojawiają się też widoki, dominuje bryła masywu Śnieżnika.














Następnie schodzimy z drogi i teraz stromiej podążamy w górę przez środek łąki. Tutaj robi się jeszcze ładniej bo pojawia się coraz bardziej rozległa panorama, która sięga Jeseników. Bardzo lubię takie klimaty górsko-łąkowe. Tuż przed wierzchołkiem Starý kopec (830 m) zarządzamy sobie przerwę. Siadamy na trawie, popijamy gorącą herbatkę i grzejemy się na słoneczku. Prawie jak latem, z tą różnicą, że trzeba było pościelić coś pod tyłek bo trawa mokra! 😛 Podziwiamy też panoramę, w dolinie widoczne jest Stare Miasto a ponad nim szczyty Hanušovickiej vrchoviny. Góry te stworzyły barierę dla morza chmur, które jakby pokrywało resztę Czech. Jednak zdaje się, że morze to powoli zaczyna „przelewać się” przez wierzchołki i idzie w naszą stronę. 😊












Po przerwie czas ruszać dalej, ciągle przez łąki, ciągle mając panoramę, zasłoniętą z jednej strony lasem. W końcu zdobywamy Vetrov (918 m), a więc główny cel naszej wyprawy. Od lipca 2021 r. stoi tutaj okazała kamienna wieża widokowa nazwana Dalimilova rozhledna. Jest to replika wieży, która w latach 1899-1973 stała na wierzchołku Śnieżnika. Budowla ma bardzo ładny wygląd kamiennej średniowiecznej baszty, składa się z dwóch wież, wyższa ma 33 m wysokości, niższa 17 m. Przylega do niej niewielki budynek restauracyjny. Wieżę śnieżnicką spotkał smutny los i została wysadzona w 1973 r. z powodu rzekomego złego stanu technicznego, nikt nie pokusił się o jej remont. W tym roku na szczycie Śnieżnika otwarto nową wieżę, metalową, o wątpliwej urodzie. Szkoda, że replika wieży nie stanęła w tym miejscu. Postanawiamy wejść na wieżę, wstęp jest biletowany i kosztuje dość dużo (120 koron=23 zł). Na taras widokowy wyższej wieży wyprowadza nas 128 krętych schodów, po drodze możemy wejść też na niższą wieżę, zaś na półpiętrach znajduje się kilka archiwalnych fotografii z okolicy.










Z wieży mamy całkiem rozległą panoramę. Na wschodzie widzimy szczyty Jeseników m.in. Šerák, Keprník czy Pradziada, południe to szczyty Hanušovickiej vrchoviny, zachód to masyw Śnieżnika, w kierunku północnym widoczny jest grzbiet Gór Rychlebskich ze schroniskiem Paprsek. Mgły zdążyły już przebić się przez wierzchołki na południu i zalały pobliskie doliny pod Śnieżnikiem, jesteśmy lekko ponad ich płynącym morzem. Wygląda to pięknie!😊 Chwilę czasu spędzamy na wieży, jednak zrobiło się wietrznie i zimno, czas zejść.















Ruszamy dalej zielonym szlakiem, nachodzi mgła, słońce znika, za plecami zostawiamy wieżę widokową. Podążamy lasem, promienie słońca czasem odbijają się we mgle. W końcu docieramy do schroniska Paprsek i tutaj robimy kolejną dłuższą przerwę, tym razem na zupkę gulaszową. Drewniany budynek schroniska w stylu szwajcarskim zbudowano z inicjatywy MSSGV i otwarto w 1932 r. nazwano je „Śląskim Domem” (Schleslerhaus). Obecnie obiekt jest własnością prywatną. Oprócz schroniska znajduje się tutaj jeszcze kilka budynków, drewniana kapliczka św. Krzysztofa i cały kompleks narciarski z wyciągiem, w okolicy jest także wiele tras do narciarstwa biegowego. Budynek znajduje się zaledwie 800 m od granicy polsko-czeskiej. Pogoda teraz nieco się popsuła, bo naszła mgła i nie wiele widać.







Zmieniamy kolor szlaku na niebieski, żegnamy Paprsek i schodzimy w dolinę wzdłuż tras narciarskich. Teraz czeka nas kilka kilometrów po asfalcie, szybko mijamy wyludnioną wieś Velké Vrbno. Potem już tylko las, szum potoku i kręta droga asfaltowa, którą od czasu do czasu przemknie jakieś auto. Słońce już nisko, więc dolina w większości jest zacieniona, promienie zaglądają już tylko w niektóre miejsca.











W miejscu oznaczonym jako Adamovské údolí stoi kamienny krzyż z datą 1898 i niemieckimi napisami. Okazuje się, że w tym miejscu znajdował się Młyn Leśny (Buschmühle), który powstał w pierwszej połowie XVII w. choć źródła wskazują na odnalezienie tabliczki z datą 1523 z małej huty szkła w tym miejscu . Składał się z 2 budynków kamiennych i 3 drewnianych, a w 1839 r. dobudowano kaplicę św. Jana Chrzciciela. Kolejni właściciele rodzina Rössner prowadziła młyn i tartak do końca II wojny. Następnie budynki nie zostały zasiedlone i popadały w ruinę. Zabudowania wraz z kaplicą zostały zrównane z ziemią w latach 70. Jedyną pamiątką po młynie jest wspomniany kamienny krzyż.

Foto archiwalne - źródło mapy.cz

W Małym Vrbnie schodzimy z asfaltu i wchodzimy na żółty szlak. Mijamy przyrożne kapliczki, ruiny zabudowań i pniemy się w górę, tutaj też wkraczamy w inne pasmo w Hanušovicką vrchovinę. Najpierw przez las, potem wychodzimy na jego skraj i zdobywamy Kutny Vrch (798 m), a następnie Jelen (799 m). Wyszliśmy teraz znów na górskie łąki, a więc moje ulubione tereny i będziemy nimi podążać jakiś czas.







Na łąkach i wzdłuż naszego szlaku porozsiewane są czechosłowackie schrony bojowe tzw. „řopiki”. Pas umocnień w tej okolicy ciągnie się przez wiele km od okolic Ostružnej i Brannej przez Stare Mesto po Kraliki, dalej biegnie przez Grzbiet Gór Orlickich w kierunku zachodnim. Umocnienia bojowe budowano w latach 1935-28 wzdłuż granicy Czechosłowacji z III Rzeszą. Łącznie wybudowano ponad 10 tysięcy schronów, w tym ok. 250 schronów ciężkich. Miały stanowić zdecydowany opór w przypadku najazdu Rzeszy. Nigdy jednak nie zostały użyte w boju, gdyż Czechosłowacja poddała się bez walki.



Podążamy górskimi łąkami z pięknymi widokami, za sobą mamy Pradziada i Jeseniki przed sobą Śnieżnik. W oddali pojedyncze zadrzewienia, niektóre karłowate z resztami liści, pagórki, lekka mgiełka. Robi się już wieczór, złota godzina, promienie słońca o ciepłej barwie pięknie doświetlają żółte trawy łąk i lasy. Jesienne barwy są jeszcze bardziej żywe i świetnie kontrastują z błękitem nieba.😍




















Gdzieś w dolinie pod pomarańczową mgiełką skrywa się Stare Miasto, po drugiej stronie w czerwonych promieniach błyszczy Dalimilova rozhledna. Schodzimy ciągle mając przed sobą sylwetkę Śnieżnika, mijamy jeszcze dwa większe bunkry, a przy jednym z nich przysiadamy na ostatni łyk herbaty. Wtedy właśnie za górami chowa się słońce. Choć dzień trwa jeszcze przez chwilę nim słońce zajdzie za horyzont, tutaj skończył się kilka minut wcześniej...


















Od razu robi się chłodno i czuć już mróz w powietrzu. Idziemy łąkami, ciągle w dół do Starego Miasta, tutaj nasza wędrówka się kończy.





a w drodze powrotnej w Ostruznej przepuszczaliśmy pociąg 

I tak zakończyła się nasza wędrówka przez jesienne Góry Rychlebskie i Hanušovicką vrchovinę. Przez niemal 7 godzin pokonaliśmy 19 km. Dobrze było powędrować praktycznie nową dla siebie trasą, odkryć ciekawe miejsca i zachwycić się widokami. Dalimilova rozhledna prezentuje się okazale i dobrze, że ktoś pokusił się o odbudowę śnieżnickiej wieży. Szkoda jednak, że nie stanęła ona na Śnieżniku tylko na częściowo bezleśnym Vetrovie i panorama spod wieży niewiele ustępuje tej z tarasu widokowego. Jednak największe wrażenie na mnie zrobiły górskie łąki pod koniec trasy, tam nasyciłem oczy widokami i świetnie zagrało światło kończącego się dnia! Tam trzeba będzie kiedyś wrócić! 😁

MAPKA TRASY: 

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajna trasa. Załapaliście się na na piękny warunek. Replika wieży klasa. Faktycznie, lepiej gdyby stanęła na Śnieżniku. Miło by było zajrzeć tam w piękny zimowy łyk-end.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tam zajrzeć i przy okazji przejść odcinek z mojej końcówki trasy.
      Ps. wieża na Vetrovie zimą jest nieczynna.

      Usuń
  2. Piękne warunki miałeś. Zresztą doskonale o tym wiem, bo byliśmy tego samego dnia na Dalimilovej rozhledni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To się minęliśmy... 😁
      O której byłeś i którędy szedłeś?

      Usuń
    2. Między 11-12 się kręciliśmy w rejonie wieży.
      Szliśmy od granicy do granicy - chata Paprsek.

      Usuń
    3. Ooo... ja pod wieżą pojawiłem się jakoś o 11:30. Chwilę kręciliśmy się pod potem weszliśmy na taras. Dalej poszliśmy na Paprsek. Kurcze naprawdę mogliśmy się minąć, było tam trochę ludzi...
      ale zbieg okoliczności! 😁

      Usuń
  3. Bardzo ładny dzień! Piękne widoki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa wyrypa, znakomite warunki i piękne zdjęcia. Tereny częściowo mi znane i lubiane. Dalimilova rozhledna, to bardzo fajny hołd, dla starej śnieżnickiej budowli. A i jak pokazują zdjęcia, widać z niej wcale niemało. Tyle że też zdecydowanie chętniej widziałby ją właśnie na wierzchowinie "Króla Ziemi Kłodzkiej". My mniej więcej w tym samym czasie, podziwialiśmy Śnieżnik z nieco innego kierunku, kiedy lataliśmy po "Twoich" Opawskich oraz Zlatohorskiej vrchovinie. Było super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Trafiłem w ładną pogodę, jeszcze było sporo kolorów.
      O czyli ten czas też wykorzystywaliście na wędrówki i to w moim regionie!
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Bufet pod wieżą dalej nie działa? Tablic z panorami jeszcze rok temu nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bufet już działa, wchodziłem do środka, ale nie korzystałem z jego usług bo jedliśmy na Paprsku.

      Usuń