30 listopada 2019

Mały Szlak Beskidzki dzień IV: Kasina Wielka - Luboń Wielki

Mały Szlak Beskidzki  dzień 4/4
Etap IV: Kasina Wielka – Lubogoszcz – Mszana Dolna – Luboń Wielki – (Rabka Zdrój)
Pasmo: Beskid Wyspowy
Dystans: 30 km

MSB relacja dzień I: KLIKNIJ
MSB relacja dzień II: KLIKNIJ
MSB relacja dzień III: KLIKNIJ
I nastał już ostatni dzień na Małym Szlaku Beskidzkim… jak ten czas szybko leci. Dziś czeka nas wędrówka przez mój ulubiony z Beskidów - Beskid Wyspowy. Krajobraz tego pasma to odosobnione strome szczyty. Miejscowości porozrzucane są tutaj w dolinach rzek oraz na stromych zboczach szczytów. W dolinach często tworzą się zamglenia… wówczas przykryte mgłą doliny tworzą efektowne morze, zaś szczyty wystające z morza chmur wyspy… To właśnie zjawisku inwersji i krajobrazowi góry te zawdzięczają swoją nazwę. Miał ją wymyślić Kazimierz Sosnowski (zasłużony dla turystyki w Beskidach), gdy o poranku nocując z wycieczką na szczycie Ćwilina ujrzał morze chmur.

Wyruszamy o poranku, na nasze pożegnanie kot właściciela agroturystyki uprawia akrobacje na poręczach balkonu. Jest zimno i mglisto, jednak zza mgły docierają niemrawe promienie słońca. Schodzimy do Kasiny Wielkiej, z każdą chwilą mgły jakby coraz mniej, a patrząc na potężną sylwetkę Lubogoszczy widać, do jakiej wysokości sięga zamglenie. Kasinę opuszczamy niezbyt przyjemną do wędrówki główną drogą. W końcu z niej schodzimy, teraz do pokonania mamy bardzo trudne podejście na Lubogoszcz (968 m). Na odcinku 2 km, do pokonania mamy aż 400 m w górę. Atakujemy więc szczyt, walczymy z błotem i kamieniami rozjeżdżonym szlakiem po wycinkach, pot się leje, ale podejście idzie sprawnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyżej na wyrębie oglądam się i… co widzę inwersja – jesteśmy ponad morzem mgieł! Doliny skryte są pod białą pierzynką, z mgły wystają odosobnione beskidzkie szczyty niczym wyspy na morzu. Jak tu jest pięknie! Odpoczywam więc, nasycam oczy widokiem i robię zdjęcia.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu jednak ruszam i po chwili osiągam szczyt Lubogoszczy. Dziś jest zalesiony i pozbawiony widoków, stoi tu metalowy krzyż oraz kilka ławek, dawniej były tu hale pasterskie, stała też drewniana wieża widokowa. Stromo schodzimy z Lubogoszczy przez ciemny bór jodłowy charakterystyczny dla tych gór, w ciemnym lesie unoszą się mgiełki, pomiędzy drzewami przebijają promienie słońca… tu też jest pięknie. W oddali w dolinach słychać charakterystyczny gwizd parowozu, jedzie pociąg retro z Chabówki.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak w końcu wyprowadza nas na hale, naszym oczom ukazują się znów beskidzkie szczyty skąpane we mgiełkach… Chciałoby się tu zostać dłużej i nasycać oczy widokiem. Przed sobą mamy Mszanę Dolną do której schodzimy, widoczny jest dobrze już nas cel – Luboń Wielki.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W mieście, krótkie zakupy, szybko uciekam z zatłoczonej Mszany, po przekroczeniu Raby rozpoczynam podejście w kierunku Glisnego. Nagle gwizd, oglądam się, linią kolejową pędzi parowóz z pociągiem retro z Chabówki, załapał się na zdjęcie, choć z dużej odległości. Kawałek dalej przystaję na odpoczynek w drewnianej wiatce Złote Wierchy z widokami na okolicę.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez widokowe łąki mając przed sobą stromy szczyt Lubonia Wielkiego podążamy do Glisnego. Przez wieś przechodzimy asfaltem, wokół widokowo, a z pastwiska przygląda się nam krowa. Spotykam tutaj parę z dzieckiem. Na mój widok z dużym plecakiem od razu zauważyli, że idę MSB. Chwilę rozmawiamy, okazuje się, że oni także mają plan przejść szlak, tylko w odwrotnym kierunku i rozkładając go na 6 dni. Towarzyszem ich wędrówki jest niepełnosprawny 7 letni syn Miłosz. Wiem, że udało się im pokonać szlak, a Miłosz jest najmłodszą osobą, która pokonała MSB. Gratuluję!
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Przełęczy Glisne robimy odpoczynek przed ostatnim finałowym podejściem na Luboń Wielki. Podobnie jak na początku dzisiejszego dnia mamy do pokonania bardzo strome podejście 400 m w górę na odcinku niecałych 2 km. Po odpoczynku atakujemy podejście, miejscami jest naprawdę bardzo stromo i ślisko. W końcu jednak osiągamy szczyt Lubonia Wielkiego (1022 m).
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Góra należy do najwybitniejszych w Beskidzie Wyspowym, na wierzchołku znajduje się stacja nadawcza tv oraz charakterystyczne schronisko. Mały drewniany budynek schroniska w kształcie wieży powstał w 1931 r. z inicjatywy PTT w Rabce. Obiekt posiada niewielki bufet i salę z widokiem na cztery strony świata. Z jego okolic roztacza się widok w kierunku północnym i północno-zachodnim. Tutaj też kończy się Mały Szlak Beskidzki.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po czterech dniach przy czerwonej kropce z pamiątkowym zdjęciem z flagą Prudnika kończymy naszą świetną przygodę zmagania ze szlakiem. W trakcie tych dni pokonanie 140 km szlaku zajęło nam prawie 40 godzin. Co ciekawe najszybciej trasę pokonywaliśmy drugiego dnia gdy mieliśmy do przejścia 55 km (średnio 4 km/h), najwolniej zaś dnia ostatniego (śr. 3,3 km/h). Ten bardzo długi etap (55 km) zmęczył nas, przy kilkudniowych wędrówkach z plecakiem pokonywania takiego długiego dystansu nie polecam. W naszym przypadku wynikał z tego, że nie mogliśmy znaleźć noclegu w innych miejscach. Podczas naszej czterodniowej wyprawy pogoda dopisała, tylko pierwszego dnia kilka kilometrów wędrowaliśmy w deszczu, później było już słonecznie, ciepło ale nie gorąco. MSB zapamiętam jako szlak z wieloma dość stromymi kamienistymi i błotnistymi podejściami/zejściami, bardzo małą ilością spotkanych turystów na trasie. Jednak przede wszystkim wędrując szlakiem można zachwycić się krajobrazem Beskidów - piękne widoki z górskich hal na niekończące się szczyty i doliny, czasem przykryte morzem chmur. Najładniejszy moim zdaniem odcinek MSB znajduje się w Beskidzie Wyspowym! Tutaj najczęściej cieszyłem oko widokiem
Kolejny długodystansowy pieszy szlak górski został przeze mnie ukończony… jaka długa wędrówka będzie następna tego jeszcze nie wiem…
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Lubonia Wielkiego schodzimy jeszcze do Rabki Zdrój, tam mamy ostatni nocleg, a kolejnego dnia przez Kraków wracamy do domu. Miałem jeszcze plan by zostać dłużej w Beskidach i samotnie powędrować w Gorce, niestety planu nie zrealizowałem. Trochę szkoda… ale w inną część Beskidów wróciłem już kilka dni później… 😛

KONIEC

MSB relacja dzień I: KLIKNIJ
MSB relacja dzień II: KLIKNIJ
MSB relacja dzień III: KLIKNIJ

4 komentarze:

  1. Brawo.
    Fajnie opisany MSB, fajne zdjęcia, aż zachciało mi się znowu powędrować w Wyspowy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! :D
      Mi też się zachciało wędrować po Wyspowym jak pisałem tą relację :P

      Usuń
  2. W zeszłym roku przeszedłem MSB. Też w ciągu czterech dni. W drugim dniu szedłem z Leskowca do Palczy a nocowałem w agro w Budzowie, gdzie podjechałem busem. Następnego dnia tak samo bus do Palczy i odcinek na Kudłacze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo to dobry pomysł z tym busem, o takiej opcji nie myśleliśmy :)

      Usuń