3 lutego 2020

Październikowe babie lato w Beskidzie Śląskim


Październikowe babie lato w Beskidzie Śląskim
26 października 2019 r.
Korona Gór Polski 10/28: Skrzyczne - Beskid Śląski

To już ostatnia zaległa relacja z 2019 r. a za razem moje ostatnia wycieczka w Beskidy w tym roku. Tego roku pogoda w październiku dopisywała niesamowicie, wysokie temperatury, błękitne niebo utrzymywały się niemal 3 tygodnie. W połączeniu z kolorami, było po prostu pięknie! Takie dni trzeba było dobrze wykorzystać, z kumplem więc wybieramy mało znany mi Beskid Śląski!

 Beskid Śląski: pasmo położone w Beskidach Zachodnich z najwyższym szczytem Skrzyczne (1257 m), graniczy z Beskidem Śląsko-Morawskim na zachodzie, Beskidem Żywieckim na południowym wschodzie, Kotliną Żywiecką na wschodzie, Beskidem Małym na północnym wschodzie i Pogórzem Śląskim na północy. Pasmo jest bardzo zurbanizowane, pełno tu wyciągów, kolejek, tras narciarskich, dużych miejscowości, ogromnych hoteli itd. Co również przyczynia się do tłumów na szlakach, szczególnie w okolicach znanych ośrodków. Mimo to nawet i takie miejsca warto choć raz odwiedzić i najwyżej więcej tu nie wrócić. Ja po drugiej wizycie w B. Śląskim mam już miejsca w które na pewno wrócę! :P 


Wyjeżdżam wcześnie rano z domu, autem, pociągiem, znów autem przez Kędzierzyn-Koźle, Racibórz, Rydułtowy docieramy do Szczyrku. Ta miejscowość to główny kurort B. Śląskiego ma jedną z najbardziej rozbudowanych baz turystycznych w Beskidach. Istnieje tutaj wiele hoteli, ośrodków, tras, wyciągów narciarskich, skocznia narciarska itd. Zostawiamy auto w centrum i ruszamy na szlak. Wybieramy niebieski, którym wzdłuż trasy narciarskiej i wyciągu wspinamy się na Skrzyczne.












Skrzyczne (1257 m) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, zaliczany do Korony Gór Polski. To mój 10 szczyt do KGP. Jego nazwa ma pochodzić od skrzeczenia żab wydobywającego się niegdyś ze stawu w kotle pod szczytem. Wierzchołek góry jest rozległy i zagospodarowany. Stoi tutaj 87 metrowy maszt RTV, schronisko PTTK  oraz górna stacja wyciągu krzesełkowego. Z racji pogody kręci się tutaj bardzo dużo ludzi, większość z nich wjechała wyciągiem. Idziemy do schroniska, tłum ludzi, kolejka bardzo nas zniechęca, dlatego szybko stamtąd wychodzimy i siadamy na rozległym tarasie. Drewniany budynek schroniska został zbudowany w 1930 r. prowadził je Niemiec   Rudolf Urbanke. Podczas II wojny obiekt zajęli niemieccy żołnierze, ale nadal przyjmował on turystów. W 1947 r. obiekt przejmuje PTT, remontuje i w 1950 r. ponownie otwiera schronisko. Ze szczytu i tarasu schroniska otwierają się rozległe widoki, niestety widoczność dziś nie powala, ale temperatura, słońce za to wynagradza ;) 













Korona Gór Polski 10/28: Skrzyczne - Beskid Śląski

Uciekamy więc z tego tłumu, wybieramy teraz zielony szlak, który prowadzi nas dość płaskim grzbietem Beskidu Śląskiego. Przechodzimy przez Małe Skrzyczne i Kopę Skrzyczeńską. Kończy się las, naszym oczom ukazują się ogromne połacie bezleśnych stoków. To dotknięty 10 lat temu klęską naturalną las świerkowy. Taka sama sytuacja jak w Górach Opawskich kilka lat temu. Sztucznie nasadzany świerk, który zastąpił w XIX w. naturalne jodły i buki w skutek zmieniającego się klimatu, zanieczyszczeń nie dał rady. Las pożarł kornik i musiał zostać wycięty, aktualnie powoli się odbudowuje, dlatego wędrując możemy podziwiać rozległe panoramy.    Wchodzimy na Malinowską Skałę czyli charakterystyczną wychodnie, pomnik przyrody nieożywionej z pięknym widokiem na okolicę. Niestety ludzi jest tutaj tak dużo, że nie da się spokojnie wejść i zrobić zdjęcia na skale. Czekam, denerwuje się, w końcu uciekamy z tego miejsca… 




























 Czerwonym szlakiem schodzimy z grzbietu, odbijamy do Jaskimi Malinowskiej. Pod szczytem Malinów znajduje się jaskinia typu osuwiskowego. Do jej wnętrza prowadzi otwór, którym po drabinie schodzi się pod ziemię. Składa się z kilku korytarzy i sal, o łącznej długości około 250 m.  Znana jest już od XV w., chronić i odprawiać nabożeństwa mieli w niej husyci, a w kolejnych wiekach zbójnicy Ondraszka.  Trudno powiedzieć mi jak wygląda bo do niej nie wchodziłem. Jaskinia jest  od niedawna ogólnodostępna, można ją zwiedzać bez specjalnego sprzętu. My jednak rezygnujemy bo raz nie mamy latarek, po drugie kręci się tu dużo ludzi…






 Schodzimy na Przełęcz Salmopolską, dalej czerwonym szlakiem idziemy na Kotarz (974 m), kawałek dalej schodzimy, jesteśmy na Hali Jaworowej! Rozległa polana jest największą halą pasterską w Beskidzie Śląskim. Roztacza się stąd piękny widok w kierunku zachodnim. Po środku stoi kilka drzew i drewniana chatka z miejscem na ognisko! Idziemy tam, w końcu możemy odpocząć od tłumów bo nie ma tu nikogo. Siadamy przy bacówce i podziwiamy widok złotych traw i szczytów mieniących się w ciepłych promieni słońca chylącego się już ku zachodowi. Miejsce ma świetny klimat, stało się moim ulubionym w B. Śląskim! Muszę tu wrócić!  Niestety od pewnego czasu nad polaną wiszą czarne chmury ponieważ planowana jest tutaj budowa ośrodka narciarskiego… Oby nie udało się zrealizować tych planów, bo B. Śląski straci jedno z ostatnich miejsc nie przekształconych przez człowieka. Nie chce się żegnać z Halą Jaworową, ale w końcu musimy bo do Szczyrku jeszcze parę kilometrów przed nami.
































 Wracamy na czerwony szlak, przez Hycrę, Beskidek i Beskid, dalej bez szlaku na przełaj, bardzo stromo schodzimy  do Szczyrku, gdzie kończymy naszą wycieczkę.










Październikowy dzień na szlakach Beskidu Śląskiego dobiegł końca, pogoda dopisała nam niesamowicie bo większość trasy przeszliśmy w koszulce. Cała trasa była dla mnie nowością. O ile Skrzyczne i okolica nie za bardzo przypadła mi do gustu z powodu tłumów (widoki były niezłe) to końcówka trasy z klimatyczną Halą Jaworową wynagrodziła wszystko, to miejsce warte jest kolejnych odwiedzin. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz