5 września 2017

Pieniny: Trzy Korony, Palenica i Sokolica

Moje Pieniny 17-18 lipca 2017 r. 

Po wcześniejszym pobycie na Babiej Górze i u rodziny nad Jeziorem Rożnowskim korzystając z okazji postanawiamy zajrzeć jeszcze w Pieniny. Z tym pasmem górskim po raz pierwszy miałem styczność w 2010 r. podczas wycieczki szkolnej (6 kl. podstawówki). Wtedy jeszcze nie byłem aż takim zapalonym wędrowcem (ale 50 km na koncie już miałem ), zaliczyliśmy spływ Dunajcem i Wąwóz Homole, a zamiast wycieczki na Trzy Korony wylądowaliśmy z powodu pogody na Krupówkach w Zakopanem. Mimo to te góry mnie bardzo mnie urzekły, wiedziałem, że muszę tutaj wrócić! Udało się po 7 latach. Pieniny uważam za najpiękniejsze polskie góry! 



Dzień I 17.07 Z Krościenka nad Dunajcem na Trzy Korony
Do Krościenka nad Dunajcem docieramy późno bo ok. godz. 15:00. Ta duża turystyczna wieś położona w dolinie Dunajca jest stykiem trzech pasm: Beskidu Sądeckiego, Gorców i Pienin, przez 9 lat w latach 70. XX była połączona z pobliską Szczawicą, tworząc miasto. Tutaj zostawiamy auto i o 16:00 ruszamy żółtym szlakiem w Pieniny! Na początku mijamy murowaną kaplicę św. Rocha postawioną po wielkiej epidemii dżumy w 1710 r. Rozpoczynamy strome podejście, za sobą mając widok na Krościenko i dolinę Dunajca. Zmieniamy kolor szlaku na niebieski i po schodach docieramy do ruin Zamku Pienińskiego pod Zamkową Górą (799 m.). To ruiny średniowiecznej twierdzy zbudowanej ok. 1280 r. Położenie zamku na bardzo stromym zboczu, skałach i kształcie murów obronnym sprawiał, że był on bardzo trudno dostępny dla wroga. Według historyków schronić miał się w nim przed najazdem Tatarów na Polskę Król Bolesław Wstydliwy, a podczas III najazdu Tatarów przybywać w 1287 r. miała tutaj też św. Kinga. Budowla została zniszczona prawdopodobnie w 1433 r. podczas wizyty wojsk husyckich na Węgrzech. Obecnie w grocie skalnej przed zamkiem znajduje się posąg św. Kingi. Chcieliśmy zwiedzić ruiny, niestety ścieżkę zagrodzono i wywieszono kartkę z informacją o zawaleniu stropu zamku i zakazie wstępu.








Ruszamy dalej, wychodzimy na polanki i łąkami ścieżką ze schodami docieramy na Trzy Korony. Stąd po metalowych, kratownicowych schodach wspinamy się na najwyższy wierzchołek Trzech Koron (982 m). Znajduje się tutaj metalowy taras, na szczęście jesteśmy tutaj wieczorem i nie ma nikogo! A słyszałem, że czasem trzeba stać w kolejce, aby tutaj wejść! Widok z tarasu zapiera dech w piersiach, widzimy strome, spiczaste wierzchołki Pienin, w oddali Tatry, Jezioro Czorsztyńskie i Babią Górę. Jednak najpiękniejszy jest Przełom Dunajca, skalisto-trawiaste zbocza stromo opadają kilkaset metrów w dolinę Dunajca, który wije się jak wstęga między pienińskimi szczytami. Szkoda, że słońce skryło się za chmurami, gdy wychodzi wracam na taras raz jeszcze nie mogąc nasycić się tym pięknym widokiem, wtedy spotykam parę z Wrocławia.





















Z Trzech Koron schodzimy na Przełęcz Szopka, tutaj odbiliśmy na Czoło, tutaj zastaje nas zachód słońca, decydujemy się już wracać. Żółtym szlakiem schodzimy do Krościenka nad Dunajcem. Dystans tego dnia to 16 km





WSZYSTKIE ZDJĘCIA: https://photos.app.goo.gl/pUU7MBtpUPLkhcn93



Dzień II 18.07 " Szczawnica – Palenica – Sokolica - Szczawnica
Tym razem wyruszamy ze znanej miejscowości uzdrowiskowej Szczawnica, leżącej w Dolinie Dunajca i Grajcarka pomiędzy Beskidem Sądeckim a Pieninami. Szczawnica to bardzo dobrze rozwinięty kurort, znajduje się tutaj wiele sanatoriów i ośrodków, słynie z wód mineralnych szczaw alkaliczno-słonych. Na szlak wychodzimy znacznie wcześniej niż wczoraj. Wędrówkę rozpoczynamy od ochłody w rzece Grajcarek przy stacji kolei linowej. Następnie żółtym szlakiem stromo wspinamy się na Palenicę. To bardzo zagospodarowany szczyt, znajduje się tutaj górna stacja kolejki krzesełkowej, pełno tu knajp, ludzi itd. Czyli coś co mi się w górach nie podoba.. Na trawiastych łąkach odpoczywamy i podziwiamy piękny widok na Sokolicę i Trzy Korony, widoczne są też Tatry.















Docieramy do granicy polsko-słowackiej, krótko zastanawiam się czy wybrać dziś Wysoką czy Sokolicę, padło na tę drugą. Stromo schodzimy niebieskim szlakiem do Schroniska PTTK "Orlica". Tak się złożyło, że dopada nas tutaj krótka burza. Odpoczywamy i posilamy się, schronisko jest świeżo po remoncie. Pieniny to szlaki Jana Pawła II, często po nich wędrował, a w tym schronisku gościł z młodzieżą w 1954 r. odprawiając potajemnie Mszę św. 









Szybko wychodzi słońce, a my schodzimy do doliny Dunajca, chwilę maszerujemy wzdłuż rzeki szlak po chwili przechodzi na drugą stronę. Nie ma tutaj mostu, jest za to "prom" - drewniana tratwa z flisakiem, który przeprawia nas na drugi brzeg rzeki. Minuta tej przyjemności kosztuje 3 zł/os. Tutaj szlak stromą i krętą ścieżką z schodami i poręczami pnie się na Sokolicę. Po drodze jeszcze jedna kasa – kilka złotych za wstęp do Parku Narodowego.









Wchodzimy na taras widokowy na Sokolicy (747 m). Widok z niego znów zapiera dech w piersiach. Kilkusetmetrowa przepaść w dolinę Dunajca, rzeka wije się jak wstęga pomiędzy urwistymi zbaczamy Pienin, "błyszczą" białe skały Trzech Koron, a nad urwiskiem wiszą karłowate sosny. Choć wyglądają jak małe drzewka liczą sobie kilkaset lat! Oczywiście fotografuję "słynną pienińską sosnę", znaną mi z wielu zdjęć, myślę jak pięknie musi być tutaj jesienią czy zimą podczas inwersji.. Zachwycam się widokami, ale trzeba już schodzić, chmurzy się kropi, a w oddali chyba nad Tatrami przechodzi burza.





























Schodzimy z Sokolicy i postanawiamy wspiąć się jeszcze na Czartezik z punktem widokowym, podobnie pięknym do tego z Sokolicy. Coraz częściej słychać grzmoty, nasila się też deszcz, jednak wszystko ustaje, przez drzewa widzimy tęczę, schodzimy do Dunajca, i znów tratwą przeprawiamy się na drugi brzeg. Maszerujemy do Szczawnicy, po drodze odwiedzając jeszcze wystawę wypchanych zwierząt. Tak kończymy wędrówkę pienińskimi szlakami, ze Szczawnicy prosto już udajemy się do Prudnika u podnóża Gór Opawskich... Dystans tego dnia 18 km.













WSZYSTKIE ZDJĘCIA: https://photos.app.goo.gl/XiiE6yH4qx0PLwYp1


Jak wiecie, to nie była moja ostatnia wędrówka po Beskidach tego roku. Dwa tygodnie później wróciłem, tym razem w Bieszczady na kilka dni Głównego Szlaku Beskidzkiego. 
Pieniny to naprawdę bardzo piękne góry, trochę za bardzo zatłoczone, ale z pewnością tutaj wrócę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz