10 lutego 2019

Przedgórze Paczkowskie: Kalwaria

Przedgórze Paczkowskie - Kalwaria 
1 lutego 2019 
Obrazek
Na ten dzień wspólnie z Łukaszem zaplanowaliśmy zdobywanie najwyższego wzniesienia polskiej części Przedgórza Paczkowskiego. Region ten sąsiaduje z Górami Opawskimi bowiem zaczyna się na zachód od rzeki Białej Głuchołaskiej i ciągnie się wzdłuż Gór Złotych na południu. Przedzielony jest granicą. W Czechach nazywany jest Žulovską Pahorkatiną i tam znajdują się najwyższe i znacznie ciekawsze wzniesienia tj. Boží hora (527 m) czy Smolny Vrch (404 m). Zaś po polskiej stronie najwyższym punktem jest Kalwaria (385 m), a tą część w większości zajmują pofałdowane pola uprawne z niewielkimi kępami lasu, nie ma tu szlaków turystycznych poza czerwonym Głównym Szlakiem Sudeckim. Tak więc polska część Przedgórza Paczkowskiego nie jest przyjazna turyście pieszemu, rowerowemu owszem. Bo z asfaltowych dróg łączących wsie możemy podziwiać piękne widoki na szczyty Sudetów.

Po godz 10 ruszamy z dworca PKS w Głuchołazach, wybieramy Główny Szlak Sudecki, który niestety omija centrum i wyprowadza nas z miasta do Bodzanowa. Po drodze spotykamy kolegę Krzysztofa. ;) Przy kościele św. Józefa opuszczamy wieś i asfalt, wchodzimy do lasku, przekraczamy Białą Głuchołaską. Szlak prowadzi nas dalej przez rozpadający się mostek (latem na moim przejściu GSS mostek był tak zarośnięty kolczastą roślinnością, że nie było go widać ) i miedzą między polami wyprowadza nas na asfaltówkę. Podążamy nim aż do dawnej strażnicy WOP w Gierałcicach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu schodzimy z asfaltu i teraz wędrujemy wzdłuż granicy, po krzakach w pobliżu zabudowań. W pewnym momencie granica schodzi do wąwozu, okazuje się, że mapy do przekroczenia Kolnovicki Potok. Rzeczkę pokonujemy dość sprawnie a po wyjściu na pola obserwujemy spore stado pasących się saren. Zwierzęta po chwili nas zauważają i uciekają w dal. Wspinamy się po polu, teren wypłaszcza się, doskwiera silny południowy wiatr fenowy. Ładne są stąd widoki, niestety widoczność dziś jest słaba. Widać tylko Góry Opawskie (wystającą ponad Górą Parkową Biskupią Kopę i Příčný Vrch) i zarysy Gór Rychlebskich. Jeseniky ukryte są w chmurach fenowych. Okolica oferuje jeszcze więcej bo widok po Góry Sowie, a podobno nawet i Karkonosze. ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek
bazie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szukamy szczytu Kalwarii, nie wiem czy to najwyższy punkt bo teren jest płaski, ale przyjęło się, że znajduje się on na granicy przy dużej lipie. W końcu odnajdujemy miejsce, na drzewie jest kartka z nazwą. Chwilę tu odpoczywamy. Skąd wzięła się nazwa Kalwaria? Tą nazwą określa się wzniesienia z drogą krzyżową, kaplicami, kościołem. Tutaj pośrodku pól nie znajdziemy nic. Przypuszczalnie to miejsce nazwano Kalwarią przenosząc nazwę z innej górki w okolicy Gierałcic, tak żeby najwyższy szczyt polskiego Przedgórza Paczkowskiego miał jakąś nazwę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tą samą drogą wracamy do starej strażnicy WOP w Gierałcicach, z tym że omijamy przejście przez potok przechodząc przez prywatną posesję. Postanawiamy jeszcze zdobyć drugą Kalwarię (właściwą?). Przed Gierałcicami schodzimy z asfaltówki w polną drogę, mijamy 3 kapliczki, za nami ładny widok na Biskupią Kopę i Górę Parkową.

Obrazek

Obrazek

Wchodzimy do lasu i osiągamy wierzchołek - 359 m. Nie ma tu żadnej tabliczki. Co zwraca moją uwagę w pobliżu znajdują się dość spore ruiny. Niestety nie mam pojęcia co to było. Może jakaś stara kaplica, kościółek? Kilka kapliczek przydrożnych, nazwa Kalwaria mżę sugerować, że wzniesienie było kiedyś miejscem kultu religijnego. Dziś jest zapomniane...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Udajemy się więc w drogę powrotną. Asfaltówką udajemy się do Głuchołaz gdzie z dystansem 18 km kończymy naszą wędrówkę.

Gdyby nie odznaka Korona Sudetów Polskich zdobywana przez Łukasza zapewne nigdy nie odwiedziłbym tych miejsc. Okolice są dobrze mi znane bo często objeżdżam je rowerem. Dobrze, że pola były zmarznięte i nieco przykryte śniegiem bo byłoby dużo błota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz