7 maja 2018

Zima 2017/2018 na Biskupiej Kopie w obiektywie

Zima na Biskupiej Kopie w obiektywie



Podczas tegorocznej zimy moją górę Biskupią Kopę zdobyłem aż 11 razy. Mimo, że zima temperaturą i trudnymi warunkami nie zachęca do wędrówek bardzo lubię tę porę roku i spędzać czas na zimnym w górach. Ośnieżone, oszronione drzewa w połączeniu ze słońcem dają niezapomniane efekty!   Różne to były wycieczki od tych mglistych  i pogodowo przypominających bardziej jesień po prawdziwo  zimowe z dużym mrozem, śniegiem i słoneczkiem.
Na Kopie pojawiałem się o różnych porach w dzień, o zachodzie czy nawet kilka razy o wschodzie słońca. Ciągle wchodziłem z nadzieją na jakieś dalekie obserwacje, w tamtym roku udało mi się zobaczyć i sfotografować Tatry! a w tym? nie zobaczyłem nawet  znacznie bliższych Beskidów czy Karkonoszy. Po prostu warunki w tym roku były słabe, albo nie miałem tyle szczęścia ;) No nic może kolejne pory roku będą dla mnie bardziej łaskawe. Z racji tylu wypraw na górę postanowiłem, że nie będę robił z każdej wycieczki osobnej relacji, a wybiorę najciekawsze zdjęcia i wrzucę do jednej. Tak więc zapraszam do mojej fotorelacji!    Wszystkie zdjęcia po kliknięciu otwierają się w większym rozmiarze!

Najpiękniejsza tegoroczna zimowa wycieczka na Biskupią Kopę miała miejsce 4 marca. Wtedy wybrałem się na wschód słońca. Zjawisko podziwiałem z tarasu Schroniska pod Biskupią Kopą. Wówczas słońce wschodziło nad Srebrną Kopą. Temperatura  -15°C, promienie ciepłej barwy wschodzącego słońca w połączeniu ze śniegiem dawały niesamowity efekt. Później z południowych stoków Kopy miałem okazję podziwiać jeszcze oświetlone w porannym słońcu szczyty Jeseników z Pradziadem i Keprnikiem, Śnieżnik oraz Góry Rychlebskie. Kocham wschody słońca w górach! :D
     



















Kolejna widokowa wycieczka miała miejsce 15 stycznia. Ten dzień na Biskupiej Kopie spędziłem od wschodu do zachodu słońca. Pokonałem 26 km kręcąc się po masywie, na wierzchołku byłem 3 razy, dodatkowo wlazłem jeszcze na Srebrną Kopę. Resztę czasu spędziłem w schronisku. Również panowała niska temperatura około -15°C, było mało śniegu, ale szadź pozostawiona na drzewach po kilku mglistych dniach była bajeczna. Liczyłem na dalekie obserwacje o wschodzie słońca i też się przeliczyłem, choć poprzedniego dnia 14 stycznia popołudniu zapowiadało się nieźle, gdy mgła opadła w doliny powstało morze chmur.





Zlaty Chlum, nad nim skryty w chmurach Śnieżnik
Keprnik i Serak, u stóp wieś Rejviz
Sokoli i Studnicny Vrch - Góry Rychlebskie


















Prudnik ze Srebrnej Kopy


Biskupia ze Srebrnej Kopy



14 stycznia także kręciłem się po Kopie. Na początku ponuro i mglisto, ale później chmury zeszły w doliny tworząc morze mgieł. Pozostawiły po sobie piękną szadź. Dzień później było jeszcze ładniej, choć bez morza chmur.








11 lutego podjąłem kolejną próbę na ciekawy wschód słońca, prognozy zawiodły więc musiałem jakoś sobie poradzić :P


ale za to mrozy zaczęły tworzyć w Gwarkowej Perci ładne sopelki...



długie siarczyste mrozy aż do marca sprawiły, że sople zamieniły się w lodowy wodospad.



Ostatnia zimowa wycieczka godna uwagi to 21 marca czyli pierwszy dzień wiosny, choć w tym roku na Kopie tego dnia rządziła piękna zimowa słoneczna pogoda :)







I to by było na tyle podsumowania zimy 2018 r. na Biskupiej Kopie. Teraz wiosna w pełni i powoli będę musiał przygotowywać kolejny taki post z inną już porą roku.. ;)
Może spytam, które zdjęcie podoba się Wam najbardziej? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz