10 marca 2018

Góry Złote: Borówkowa i Jawornik Wielki


Góry Złote: Borówkowa i Jawornik Wielki 
22 stycznia 2018 r. 

Znów trochę zaniedbałem się z relacjami. Tym razem podczas ferii zimowych (może to już ostatnie w moim życiu ) wybrałem się w Góry Złote. O ile na Borówkowej byłem już wiele razy bo lubię tę górę, to na Jaworniku Wielkim jeszcze nigdy. Nigdy też nie byłem na wieży widokowej na Borówkowej zimą choć na szczycie zawitałem pewnego zimowego kwietnia (2012 r.), ale myślałem, że wieża jest zamknięta


Inaczej niż zawsze od Javornika Borówkową będziemy tym razem zdobywać od Przełęczy Lądeckiej. Na dole śniegu garstka, ale od przełęczy jest już go sporo, tutaj zostawiamy auto i ruszamy zielonym szlakiem. Jest pochmurno, kilka stopni mrozu, maszerujemy łąką, a potem wchodzimy do lasu. W świerkowym borze stoi dużo suchych drzew, kornik dziesiątkuje lasy nie tylko w Górach Opawskich. Nagle przejaśnia się, wychodzi słońce, otulone w śniegu drzewa wyglądają pięknie! 











 







Szlak jest krótki i po niespełna godzinie docieramy na szczyt Borówkowej. Wierzchołek od XIX w. jest zagospodarowany turystycznie. Pierwsza drewniana wieża widokowa stanęła tutaj w 1870 r. Trudne warunki sprawiły, że konstrukcje szybko się niszczyły, kolejne budowano w 1890 i 1908 r. Obecna 25 metrowa metalowo-drewniana pochodzi z 2006 r. Co ciekawe znajdowało się tutaj również schronisko turystyczne Heidelkoppebaude zbudowane w 1929 r. po II wojnie światowej zdewastowane i zburzone w latach 60 XX w. Jeszcze jedną ciekawostką góry są spotkania opozycji Polski i Czechosłowacji w latach 80. XX w. Spotykali się tutaj znani działacze Solidarności m.in. Jacek Kuroń i Vaclav Havel. Wchodzę na wieżę, jest pogodnie, ale niestety widoczność jest słaba, ale okoliczne szczyty, Jezioro Paczkowskie i Otmuchowskie widać. Z wieży przy dobrej widoczności można zobaczyć wiele, ja na takową jeszcze nie trafiłem Mimo to na szczycie spędzam godzinę.

 































 
W końcu wyruszamy czerwonym szlakiem, schodzimy wzdłuż granicy do Przełęczy Różaniec, słońce jest bardzo mocne. Kiedyś przez Przełęcz Różaniec biegła ważna droga łącząca Złoty Stok z Lądkiem Zdrój, znajdowała się tutaj osada Różaniec zamieszkiwana przez 60 z 11 domami i gospodą dla turystów. Po II wojnie ludzi wysiedlono, zamknięto granice a wieś zburzono, dziś nie ma po niej śladu. 

 



 









Decydujemy się stąd iść na Jawornik Wielki. Podążamy stromo pod górę, wzdłuż granicy śladem żółto-białych kwadratów. Na Przełęczy Jawornickiej odbijamy z granicy i pniemy się jeszcze bardziej w górę, tym czasie się zachmurzyło. Gdzieś tutaj gubimy na chwilę szlak, tak się kończy patrzenie na ślady w śniegu zamiast na znaki na drzewie W końcu osiągamy szczyt Jawornika Wielkiego (870 m). Znajduje się tutaj drewniana wieża - platforma widokowa zbudowana w 2009 r. Trochę się zawiodłem widokiem z niej, gdyż jest niska i widok zasłaniany jest już przez drzewa. Nie wiele stąd już zobaczymy, krajobraz otwiera się tylko w kierunku północnym na Złoty Stok i okolice. Górę w czasach pogańskich czczono jako bóstwo, miała więc być miejscem obrzędów pogańskich. Z tablicy stojącej na szczycie dowiaduję się również, że niegdyś rosły tu lasy bukowo-dębowe, masowy wyręb tych drzew do opalania pieców wytapiających rudę złota z Złotym Stoku spowodował, że zastąpiono je świerkiem, który dziś nie radzi sobie w tych warunkach. Na północnym stoku góry znajduje się cmentarz z 1633 r. ofiar dżumy i cholery. Pochowano tutaj 1290 osób. 

 









 







Schodzimy z Jawornika czerwonym szlakiem (GSS), zejście jest bardzo strome, dodatkowo niżej rozjeżdżone przez ciężki sprzęt, ale na szczęście zamarznięte i pokryte śniegiem. Tutaj zastaje nas zachód słońca i otwierają się ładne widoki na Borówkową. 







Schodzimy do położonego w dolinie Orłowca. Wita nas "przykry widok" cmentarzyska maszyn rolniczych, porozbieranych traktorów, kombajnów itd., porozrzucanego wszędzie gnoju i zgniłego siana, krów stojących w błocie i nieukończonego ośrodka wypoczynkowego z dywanami w oknach i stajnią w piwnicy? Obiekt oferuje noclegi, ciekawe jak wyglądają pokoje w środku?





Orłowiec to mała, ładnie położona wieś na "końcu świata" koło Lądka Zdroju. Mieszka tutaj podobno około 70 osób. Przechodzimy obok kościoła św. Sebastiana – barokowego zbudowanego około 1600 r. Robi się już ciemno, a my podążamy w górę wsi do Przełęczy Różaniec. 



 
Stąd z latarkami wybieramy znaną z Rychlebskiej 40 czeską drogę trawersującą Borówkową, potem zielonym szlakiem, dalej schodzimy do Travnej. Stąd już nie daleko na Przełęcz Lądecką, gdzie kończymy naszą wędrówkę. 
Długość naszej trasy to 25 km. Podsumowując wycieczka bardzo fajna i widokowa pierwotnie mieliśmy w planie zamiast Jawornika iść do Lądka Zdroju. Przejrzystość mogłaby być lepsza. Na trasie nie spotkaliśmy ani jednej osoby! Góry Złote są puste

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz