16 lipca 2019

Rychlebska 50 2019

Rychlebska 50 2019
8 czerwca 2019

Rychlebska organizowana jest w Javorniku. Uczestnicy mają do pokonania trasy o długości 7 km, 20, 30, 40 km oraz koronną 50 km i to właśnie ją wybraliśmy. Wszystkie biegną przez urokliwe Góry Rychlebskie. Historia imprezy sięga 1974 r. bez przerw odbywała się do 1993 r., kiedy to idea rajdu upadła. Na szczęście od 2009 r. powrócono do jej organizowania i stale jest rozwijana. W tym roku w rajdzie wziąłem udział już po raz piąty po raz trzeci na trasie 50 km. Wcześniej wybierałem najdłuższą wówczas 40 km.

Ze startu, który tradycyjnie znajduje się w strzelnicy koła łowieckiego w Javorniku wyruszamy o godz 7:00. Udajemy się na czerwony szlak w kierunku Borówkowej wychodząc z Javornika. Pierwszy punkt kontrolny znajdował się na Hosticky Potok, obok leśniczówki. Stromo wspinamy się na Vysoky Kamen. Wchodzimy na punkt widokowy na Vysoki Kamen, spędzamy tu chwilę, jest pochmurno, ale widoczność jest dobra.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszamy dalej, Przy kierunkowskazie Pod Bílou skálou, drugi punkt kontrolny. Zmieniamy szlak do U Tri lip, a następnie niebieskim szlakiem rowerowym zeszliśmy do Przełęczy Różaniec, na której 3 punkt kontrolny. Z przełęczy rozpoczęliśmy wspinaczkę wzdłuż granicy państwa na Borówkową, najwyższy punkt na trasie. W budynku obok wieży 4 punkt kontrolny z jedzeniem. Posilamy się ciepłą kiełbasą i odpoczywamy. Na Borówkowej również spędzamy dużo czasu. Jak zawsze wchodzę także na wieżę, widoczność jest jeszcze lepsza bo okiem widać wrocławski Sky Tower czy elektrownię Opole, od zachodu jednak widać idącą na nas ścianę deszczu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruszamy dalej , teraz maszerujemy wzdłuż granicy. Zaczyna padać, przez chwilę nawet dość intensywnie, a nie mamy nic przeciwdeszczowego…. Uwierzyłem prognozom, które mówiły że deszczu na pewno nie będzie. Na Rychlebskiej jest zawsze Niebieskim szlakiem stromo schodzimy do Travnej. Na początku wsi kaplica Maryi Panny Salettskiej z 1891 r., obok "święte źródełko" z figurą Maryi. Schodząc dalej asfaltówką, przestaje padać, deszczu dziś już nie będzie. Mijamy okazały kamienny, neoromański kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zbudowany w latach 1878-82, po raz pierwszy przez kratę mam okazję zajrzeć do środka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opuszczamy Travną (5 PK dość stromo wspinamy się na łąki, z których widoki na okolicę po Jezioro Otmuchowskie i Elektrownię Opole, za plecami Borówkowa. Obijamy się o górną część wsi Zalesi. W lesie za wsią przy szlaku niespodzianka- w źródle chłodzi się piwo i napoje, mini leśny bar. Jest puszka do której wrzuca się należność za wzięty towar. Takie rzeczy tylko w Czechach! Wzdłuż granicy wspinamy się na Koníček (850 m), dalej schodzimy na przełęcz Černý Kout, na której punkt kontrolny i odpoczynek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Krowy, Jezioro Otmuchowskie i El. Opole
Obrazek
Otmuchów, Jezioro Otmuchowskie i El. Opole
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Goni nas czas bo do mety zostało jeszcze sporo kilometrów, a godz 18:00 do której mamy dotrzeć coraz bliżej. Teraz nasza wędrówka to kilka kilometrów wzdłuż granicy zielonym szlakiem przez las świerkowy. Zza drzew z prawej widzimy Czernicę, z wieżą widokową w Górach Bialskich, a w dolinie Nowy Gierałtów. Docieramy na Przełęcz Gierałtowską. Tutaj kolejny punkt kontrolny, żywieniowy. Organizatorzy chętnie częstują nas wszystkim co zostało bo jesteśmy ostatnimi na trasie… Tak więc pijemy do woli kofolę, zajadamy się czekoladą, orzechami, batonami, bananami arbuzami itd.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opuszczamy granicę, czeka nas teraz wędrówka po łąkach przez zaginioną wieś Hraničky. Malowniczo położona górska miejscowość została założona w 1795 r. Szybko ilość mieszkańców wzrosła, zajmowali się oni głównie wyrębem drzewa i tkactwem z racji nieurodzajnych gleb. W 1869 r. żyło tu aż 260 osób! Do II wojny światowej mieszkało tutaj 160 osób, były 2 gospody i sklep, a nawet szkoła. W 1806 r. zbudowano drewnianą kaplicę, w 1885 r. przebudowaną na murowany kościół św. Józefa. Po II wojnie światowej rdzenni mieszkańcy zostali wysiedleni. Dzikie położenie i bliskość granicy sprawia, że nie zostaje już zasiedlona. W 1959 r. wieś wraz z kościołem zostaje zburzona. Obecnie został tylko 1 dom oraz krzyż w miejscu kościoła. W trawie spotkamy resztki murów.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy dalej po łąkach czerwonym szlakiem, mijamy Nove Vilemovice i kaplicę św. Rocha na skraju Černego Dulu.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodzimy do doliny Rači Potoku. Szybko ją opuszczamy. Przy chacie myśliwskiej samoobsługowy punkt kontrolny. Można tu nie tylko odpocząć, ale także pograć na pianinie
Obrazek

Podążamy dalej do ruin gotyckiego, kamiennego zamku Rychleby, na którym powinien być ostatni punkt kontrolny. Powinien, ale go nie ma bo jesteśmy już godzinę po czasie. Budowla z XIV w. razem z pobliskimi zamkami Homole i Karpień miała chronić trakty handlowe. Ciekawostką jest, że to właśnie od jego nazwy pochodzi nazwa Gór Rychlebskich Z ruin znów zejście do doliny Rači Potoku. Teraz przez łąki z kwitnącymi łubinami podążamy do mety. Jesteśmy godzinę po limicie czasowym, organizatorzy już się pakują, ale pamiątkowe dyplomy otrzymujemy.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cała trasa miała 50 km. Pokonaliśmy ją w wyjątkowo długim czasie 12 h 45 min. Pozwalaliśmy sobie na sporo odpoczynków i dlatego spóźniliśmy się na metę. 

Podsumowując był to udany dzień na szlakach Gór Rychlebskich. Lubię wędrować tą trasą, mimo, że pokonuję ją po raz trzeci, z chęcią wybiorę ją w przyszłym roku. Rychlebska to także gwarantowany deszcz na trasie, bez tego impreza nie byłaby sobą

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza