8 września 2020

Grzbietem Jeseników: Pradziad, Vysoka Hole elektrownia Dlouhé stráně


Grzbietem Jeseników: Pradziad, Vysoka Hole elektrownia Dlouhé stráně
20 sierpnia 2020

Kolejna całodzienna wędrówka po czeskich Jesenikach. Pomysł na pokonanie tej trasy zrodził mi się 6 lat temu. Jeden dzień, dość długa trasa grzbietowa i najpiękniejsze miejsca w Jesenikach. Niemal identyczną trasę pokonałem po raz pierwszy w 2014 r. Potem kilka lat przerwy i w tym roku musiałem ją powtórzyć. Podejść było kilka, za każdym razem kończyły się rezygnacją w domu z powody pogody. 20 sierpnia postanawiamy ruszyć, pogoda ma być ładna. Powinien więc być to idealny dzień w górach. 😊 

Ruszamy z parkingu przed miejscowością Kouty nad Desnau. Zaczyna się tutaj niebieski szlak oraz asfaltówka biegnąca do elektrowni szczytowo-pompowej. Podążamy więc nimi doliną wzdłuż potoku Desna. Na chwilę odbijamy i wspinamy się do Borovego Wodospadu. Malowniczy wodospad ma wysokość 8,3 m i składa się też z mniejszych kaskad. Spędzamy tutaj chwilę, robimy zdjęcia i wracamy na trasę.






 Asfaltowa droga pnie się coraz bardziej w końcu docieramy do dolnego zbiornika elektrowni Dlouhé stráně. Jezioro jest częścią elektrowni szczytowo-pompowej, ma głębokość 56 m, dziś jest niemal puste ponieważ na dnie pracują koparki, co chwilę mijają nas ciężarówki wywożące muł.



 Wędrujemy nad brzegiem pustego zbiornika, po chwili opuszczamy dolinę i rozpoczynamy bardzo strome podejście. Szlak jest kamienisty i kręty, z zakosami, biegnie wzdłuż potoku. Szybko nabieramy wysokości, później trasa wypłaszacza się i docieramy do głównej asfaltówki na Pradziada. Tu już zupełnie inny świat gwar, tłumy walą w jedną i drugą stronę, do tej pory spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Wchodzimy więc na Pradziada – najwyższego w Jesenikach z 143 metrową wieżą TV. Na szczycie za wieżą robimy sobie dłuższą przerwę, jest całkiem ciepło i nie wieje co nie jest tu częstym zjawiskiem. Spoglądamy też na góry, Pradziad oferuje rozległą panoramę nawet po Tatry Wysokie. Dziś tak dobrze nie jest, ale widzimy niemal całą naszą trasę, którą będziemy szli przez następne godziny.



















 Pora jednak ruszać dalej, do przejścia jeszcze niemal 30 km, asfaltówką schodzimy do Ovcarny. Zaglądamy jeszcze do miejsca, w którym stoi biskupi kamień graniczny z 1721 r. z białego kwarcytu. Znajdują się na nim herby Księstwa Nyskiego biskupów wrocławskich, Zakonu krzyżackiego z Bruntálu i Państwa velkolosińskiego.











Z Ovčárny wchodzimy znów w ciszę - masyw Vyskiej Hole i zbliżamy się do Petrovych kamenów. Okazałe skały widoczne z wielu km świetnie komponują się z widokiem na Pradziada. . Owe wychodnie wspominane są w historii jako miejsce częstych sabatów czarownic. W 1682 r. górę poświęcono i odprawiono egzorcyzmy. Zbudowano tu także słup z obrazem Maryi i św. Piotra, który nie przetrwał do dziś. Skały znajdują się na terenie rezerwatu, niestety dojście do nich jest  obecnie zakazane latem.









Jesteśmy już na grzbiecie, zdobywamy płaski wierzchołek Vysokiej Hole (1464 m) drugiej co do wysokości w Jesenikach. Stoi tu stary kamień graniczny z piaskowca z 1681 r., który wyznaczał granicę Śląska i Moraw a za razem trzech państw feudalnych, które tu się zbiegały: Zakonu krzyżackiego z Bruntálu, Państwa velkolosińskiego i Państwa janovickiego. Płaski i rozległy szczyt ma powierzchnię 20 ha. Tak ogromny teren łąk był wykorzystywany w latach 1919-1922 jako poligon i lotnisko wojska Czechosłowacji. Podczas II wojny III Rzesza rozpoczęła budowę stacji radarowej i lotniska, budowy nie ukończono. Do dziś można zauważyć fundamenty oraz leje po bombach.






 Zostawiamy Vysoką Holę jednak dalej wędrujemy granią. Górskie łąki, widoki, kosodrzewina i ścieżka to mój ulubiony krajobraz, trochę tu beskidzko, trochę jak na połoninach w Bieszczadach, ale to ciągle Jeseniki.










 Za Velkym Majem musimy opuścić główny szlak grzbietowy, mijamy kamienne ruinki (być może dawnej owczarni?) i trochę schodzimy zielonym szlakiem. Później bez znaków podążamy do Františkovy myslivny, cały czas mając na widoku Pradziad.  Františkova myslivna to jedna z najstarszych chat myśliwskich w Jesenikach. Postawiona została w 1865 r. przez rodzinę Kleinów z Sobotina, później działo tutaj także schronisko turystyczne. Obecnie jest to własność prywatna, jest zamknięta, nikogo tu nie spotykamy. Ścieżka wiedzie nas dalej na Velką Jezerną, a następnie przez bardzo bagnisty teren na Małą Jezerną. Kilka lat temu ten odcinek mimo, że nie ma tu szlaku poprowadzony był po drewnianych kładkach, obecnie zostały rozebrane.













 Przed nami ogromny wał i kamienne schody. Wspinamy się po nich – jesteśmy nad brzegiem górnego zbiornika elektrowni Dlouhé stráně. Jezioro w kształcie owalnym ma powierzchnię 15 ha i położone jest na wysokości 1350 m. Budowa elektrowni szczytowo-pompowej trwała w latach 1978-96. Woda z górnego zbiornika w czasie szczytu poboru energii zrzucana jest przez podziemne sztolnie na turbiny a następnie do dolnego zbiornika. Gdy pobór energii jest mniejszy woda z dolnego zbiornika pompowana jest do górnego.  Różnice wysokości zbiorników elektrowni to 550 m, całkowita moc to 650 MW, co czyni ją jedną z największych elektrowni szczytowo-pompowej w Europie. Jesenicka elektrownia nieco przypomniana polską elektrownię Porąbka-Góra Żar położoną w Beskidzie Małym.











Postanawiamy dłużej odpocząć na skałach na wierzchołku ponad jeziorem. Mimo wieczoru nadal jest bardzo ciepło i bezwietrznie. Ze szczytu roztacza się piękny, niecodzienny widok: szczyty Jeseników oraz masyw Śnieżnika i woda niczym morze. W ciepłych promieniach słońca mieni się także mnóstwo różowych kwiatów wierzbówki. Pięknie! Czas leci bardzo szybko, słońce chyli się już ku zachodowi, czerwone promienie pięknie oświetlają różowe kwiaty. Czas ruszać. Na koniec okrążamy jeszcze wokół jezioro i zaczynamy schodzenie. Czerwone słońce chowa się za masywem Śnieżnika, dzień dobiegł końca. Już po zmroku czerwonym szlakiem schodzimy do Koutów nad Desną, migają światła miejscowości, za górami zachodzi też cieniutka tarcza księżyca…














 


Nasza wędrówka dobiegła końca, pokonaliśmy 40 km, bardzo malowniczą trasą biegnącą grzbietem Jeseników. Dopisało wszystko, pogoda, widoki, był też czas na spokojne tempo wędrówki i zachwycanie się pięknem natury szczególnie spektaklem zachodu słońca…. Poza okolicami Pradziada na szlaku spotykaliśmy nie wiele osób.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza