26 sierpnia 2020

Jeseniki - na Pradziada przez Vysoką Hole

Jeseniki - na Pradziada przez Vysoką Hole 
25.07.2010

Na pierwsze zdobywanie Pradziada w tym roku (jak się później okaże tego lata były jeszcze dwa wejścia 😛) wybieramy mniej popularną trasę wejścia - ruszamy z Karlowa pod Pradziadem. 

Zimą miejscowość ta dość duży ośrodek narciarski z wieloma wyciągami, latem juest tu znacznie spokojniej. Wybieramy zielony szlak, którym wspinamy się do Alfredki czyli dawnego schroniska. Drewniany obiekt zbudowany pod koniec XIX w. spłonął w 2002 r. Obecnie zostały po nim tylko kamienne fundamenty i piwnica. Z tego miejsca wspinamy się czerwonym szlakiem prowadzącym przez rezerwat "Pod Jeleni Studanką", który chroni 10 gatunków mrówek, w tym rzadkich. Rzeczywiście tych stworzeń jest tutaj bardzo dużo. Docieramy do źródła Jeleni Studanka, znajdującego się już na głównym grzbiecie Jeseników. Źródło jest dość obfite, odwadnia górskie łąki. Obok znajduje się kamienno-drewniany domek, do którego zaglądamy. Można tutaj odpocząć, myślę, że to także dobre miejsce na nocleg. 
















Ruszamy dalej, teraz nasza trasa przez kilka km biegnie grzbietem pośród kosodrzewiny i górskich łąk z pięknymi widokami. Moje ulubione klimaty, krajobraz nieco przypomina beskidzkie hale. Docieramy na płaski szczyt Vysokiej Hole (1465 m) – drugiej co do wysokości w Jesenikach. Szczyt ma powierzchnię 20 ha. Tak ogromny teren łąk był wykorzystywany w latach 1919-1922 jako poligon i lotnisko wojska Czechosłowacji. Podczas II wojny III Rzesza rozpoczęła budowę stacji radarowej i lotniska, budowy nie ukończono. Do dziś można zauważyć fundamenty oraz leje po bombach. Na szczycie znajduje się mała drewniana chata, a obok niej stary kamień graniczny z piaskowca z 1681 r., który wyznaczał granicę Śląska i Moraw a za razem trzech państw feudalnych, które tu się zbiegały: Zakonu krzyżackiego z Bruntálu, Państwa velkolosińskiego i Państwa janovickiego. 
























Dalej szlak prowadzi nas w pobliże Petrovych kamenów, charakterystycznych skał widzianych z wielu kilometrów. Owe wychodnie wspominane są w historii jako miejsce częstych sabatów czarownic. W 1682 r. górę poświęcono i odprawiono egzorcyzmy. Zbudowano tu także słup z obrazem Maryi i św. Piotra, który nie przetrwał do dziś. Skały znajdują się na terenie rezerwatu, niestety dojście do nich jest obecnie zakazane latem. Szkoda, bo świetnie komponują się z widokiem na Pradziada. Na skałach byłem w 2014 r. zimą, gdy leżało ponad metr śniegu... 






















Schodzimy do Ovčárny, czyli dużej przełęczy z kilkoma schroniskami, restauracjami, parkingiem. Stąd już nielubianym przeze mnie odcinkiem bo 4 km asfaltówką na szczyt Pradziada. Dziś tą drogą wędrują tłumy w górę i dół, pomiędzy nimi przeciskają się rowerzyści, czasem przejedzie auto… Nie lubię tej drogi… kiedyś na wierzchołek prowadziło kilka szlaków po górskich ścieżkach, teraz wędrówka poza drogą jest zakazana w okresie letnim z powodu rezerwatu przyrody. 













Na wierzchołku Pradziada znajduje się 143 m wieża telekomunikacyjna widziana z wielu km. W tym czasie trwał jakiś remont przy wieży, bo szczyt ogrodzono i nie można było go okrążyć, pojawiło się też rusztowanie nad wejściem. Tłum taki, którego jeszcze nie widziałem w tym miejscu w dodatku od południa idą czarne chmury. Te czynniki sprawiły, że na wierzchołku jestem najkrócej od kiedy tu wchodzę. Po 3 minutach robimy odwrót… Zdążyć przed deszczem i tak się nie udało, pada coraz więcej, wyjmujemy płaszcze i schodzimy do Ovčárny. W schronisku Sabinka ze znajomą ekipą, która szła na Pradziada innym szlakiem postanawiamy przeczekać opady, które się nasilają. 




Mija dobra godzina zanim przestaje padać. Opuszczamy więc schronisko i rozstajemy się z resztą ekipy. Z Ovčárny wybieramy niebieski szlak i znów wkraczamy na stoki Vysokiej Hole. Schodzimy Przez Wielki Kocioł znajdujący się na wschodnim stoku tej góry. Jest to kocioł polodowcowy, dość sporej wielkości. Rośnie tu trochę gatunków roślin zimnolubnych, śnieg podobno leży do lipca, a zimą schodzą tutaj lawiny. Ofiarę jednej z lawin upamiętnia krzyż. W kotle źródła ma rzeka Morawica, przy którym, na chwilę się zatrzymujemy. Wychodzi słońce a my stromo schodzimy krętą ścieżką a potem już asfaltem do Karlova. Po drodze mijamy sporo pięknych żółtych kwiatów naparstnic zwyczajnych. Długość naszej trasy to 32 km.
















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza