17 września 2019

XVII Prudnicki Maraton Pieszy

XVII Prudnicki Maraton Pieszy
14 września 2019
Patronat portalu!


Już od 1987 r. z dłuższą przerwą piechurzy wędrują urokliwymi szlakami Gór Opawskich i Jeseników podczas Prudnickiego Maratonu Pieszego organizowanego przez PTTK Prudnik. Rajd polega na pokonaniu wybranej trasy z punktami kontrolnymi w tym roku o długościach: 12, 19, 25 km w Lesie Prudnickim oraz koronnej 50 km, zmiennej z każdą edycją. Tradycyjnie wybieram trasę najdłuższą. Tym razem wędrowaliśmy z Adolfovic (k. Jesenika) przez Pasmo Orlika, Vrbno pod Pradziadem, Hermanovice, nadprogramową Biskupią Kopę, Dębowiec do Prudnika, a trasa częściowo biegła jakby odwrotną wersją Rajdu Prudnik - Pradziad

Prudnicki Maraton Pieszy darzę największym sentymentem ponieważ to właśnie na tym rajdzie wszystko się zaczęło! Tutaj zrodziła się moja pasja do wędrówek i gór. Zaczynałem jako 10-latek w 2008 r. od trasy 20 km, dwa lata później podniosłem poprzeczkę wybrałem 50 km i tak zostało mi do dziś. Tak więc już 12 lat nieprzerwanie wędruje trasami PMP!



Relacja:
Zbiórka 4:30 na prudnickim dworcu PKS, o godz. 5:00 wyjazd autobusem z szerszeniem na gapę (na szczęście szybko unicestwionym ) do Adolfovic. Na miejscu po krótkich wskazówkach organizatorów i wspólnym zdjęciu ruszamy w trasę. Jest jeszcze ciemno, zimno, wieś śpi, albo stara się spać bo o obecności „obcych” daje znać większość wiejskich psów. Wchodzimy na asfaltówkę z zielonym szlakiem, tą drogą podążamy kilka km, najpierw przez pastwiska z krowami, później las, niebo jaśnieje, właśnie wstał nowy dzień. Na jakiś czas kończą się i wygody, teraz do przekroczenia mamy Šumný Potok i dalszą wędrówkę w górę doliny. Dość stromo wspinamy się nierówną i zarośniętą ścieżką, kilka razy przekraczamy strumień. Są też powalone drzewa (dziś na trasie będzie ich sporo), które tworzą kolejki… niczym na Giewoncie. Na szlaku jest trochę starych kładek, mostków jednak ich stan wskazuje, że dawno nic nie było tu robione.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu osiągamy wysokość ponad 1000 m, jesteśmy na Paśmie Orlika – najdzikszej części Jeseników. Teraz czeka nas zejście, łagodne bo prowadzące asfaltową drogą leśną. Droga trochę monotonna, ale mijamy Kamzičí skałę z krzyżem i pięknym widokiem na Jeseniky, nieco niżej nikłe ruiny zamku obronnego z XIII w. - Rabenštejn. Jeszcze niżej wyłania się szczyt Pradziada w chmurach, jesteśmy blisko tej góry, ale od teraz z każdym krokiem będziemy się od niej oddalać.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak docieramy do Vrbna pod Pradziadem, przy markecie Albert I punkt kontrolny. Robimy tutaj także pierwszy odpoczynek. Teraz robimy odwrotną wersję trasy z Rajdów Prudnik – Pradziad, stromo wspinamy się na Ostry, mając za sobą widok na Vrbno pod Pradziadem pod Pradziadem Mijamy kilka nigdy nie użytych czechosłowackich bunkrów i schodzimy do Heřmanovic – żegnamy Jeseniky, jesteśmy już w Górach Opawskich.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opuszczamy tę urokliwą wieś i teraz wędrujemy przez górskie łąki pastwiska czyli moje ulubione miejsce. Wokół piękne widoki, pasące się krowy, więc i tempo marszu spada.
Obrazek

Obrazek
(fot. Andrzej Dereń)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Mijamy źródło Osobłogi i teraz żółtym szlakiem wchodzimy w masyw Větrnej. Po niedawnych wycinkach krajobraz bardzo się tu zmienił, są widoki, jednak łatwo zgubić tu szlak a na trasie leży też trochę drzew. Schodzimy na przełęcz Petrovy boudy, tutaj II punkt kontrolny z czymś na ząb. Są kromki ze smalcem, słodkie rogaliki, cukierki i nalewka – tajemniczy eliksir na odciski
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
(fot. Andrzej Dereń)



Po posileniu się ruszamy dalej, ale postanawiamy nieco zmodyfikować trasę, zdobywając nadprogramowo Biskupią Kopę, której szczyt trasa omija. W ten sposób dokładamy sobie 2 km wędrówki i trochę przewyższeń. Na szczycie Kopy chwilę odpoczywamy pod wieżą, a następnie schodzimy czerwonym szlakiem na Przełęcz Mokra.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od teraz już zgodnie z trasą schodzimy do Przełęczy pod Zamkową Górą. Dalej niebieskim szlakiem przez Las Rosenau podążamy do Wieszczyny,w schronisku młodzieżowym III punkt kontrolny.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz znów czerwonym szlakiem wspinamy się na Długotę, za nami wieczorne promienie słońca ładnie oświetlają trawy i góry.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jeszcze tylko Dębowiec, kilka kilometrów przez Las Prudnicki i Prudnik. Meta od kilku lat znajduje się w tym samym miejscu - na łowisku „U Pietruchy” przy ul. Łuczniczej.
Na mecie pojawiam się po 13 godzinach marszu czyli znów rekordowo późno To także za sprawą dłuższego niż zawsze dystansu, bo trasa miała 56 km plus nasza nadprogramowa Biskupia Kopa dała łącznie 58 km wędrówki.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Choć podczas wędrówki zmagaliśmy się z dystansem, podejściami i kłodami rzucanymi pod nogi Prudnicki Maraton Pieszy to jak zawsze świetnie spędzona sobota na szlaku. Wędrówki z ekipą Dzikusów to już tradycja na stałe wpisana w nasz kalendarz wypraw.

Pogoda tego dnia dopisała, widoczność wynagradzała trudności wędrówki. To przełożyło się również na frekwencję. Na wszystkie trasy łącznie ruszyło 368 osób. To rekordowa liczba uczestników w historii maratonu. Na trasę koronną 50 km wyruszyło 78 osób, 13 nie udało się ukończyć trasy.

WSZYSTKIE MOJE ZDJĘCIA: LINK

GALERIA ZDJĘĆ TYGODNIKA PRUDNICKIEGO:


Do zobaczenia za rok! 


Relacje z poprzednich edycji: 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza